Łączymy się z lasem

Kiedy zamieszkiwaliśmy tutaj pod koniec drugiego tysiąclecia naszej ery, to gospodarstwo było już zdziczałe. Z początku skupiliśmy się na przebudowie domu, by jak najbliżej mu było do naszych - no tak, chyba aż tak - dziecięcych marzeń. W tym czasie przyroda odzyskiwała teren naszego siedliska, a my jej przeszkadzaliśmy (a i to niespecjalnie) tylko w najbliższym otoczeniu zabudowań. Byliśmy zawodowo związani ze swoimi rodzinnymi miejscowościami i regionami, i wydawało nam się, że możemy pogodzić życie na łonie przyrody z wykonywaniem wolnych zawodów wymagających regularnych podróży.

W początkach trzeciego tysiąclecia czuliśmy już swędzenie zapuszczanych korzonków. Podróże, zwłaszcza te zawodowe, coraz częściej odczuwaliśmy jako wyrywanie. Szukając sposobu na życie tutaj, wpadliśmy na ten najprostszy pomysł: wynajmowania pokoi w domu i miejsc w stajni. Przedsięwzięcie nie wydawało się zawiłe: dokończyć prace budowlane w domu, przerobić budynek obory na stajnię, a w międzyczasie nabrać doświadczenia w obcowaniu z końmi. Jednocześnie uparliśmy się, by nie rezygnować ze swoich wizji.

Staramy się wykorzystywać naturalne surowce: drewno, kamień, glinę itp. Jeśli tylko mamy taką możliwość, przedłużamy życie przeróżnym starociom: ozdóbkom, firankom, książkom, klamkom, meblom, stodołom… Wszystko robimy samodzielnie bądź z przyjaciółmi, bardzo rzadko korzystając z pomocy zawodowców (gdyż gdyby oni mieli te wizje realizować, w życiu byśmy się nie wypłacili), a jeśli już, to i z nimi się zwykle zaprzyjaźniamy. Wiąże się to nieraz jednak z okrężnymi drogami, pomyłkami, poprawkami - a co za tym idzie - upływem czasu.

Dlatego blisko dziesięć lat zajęło nam przygotowanie tego miejsca. Co prawda jeszcze nic nie jest dopięte na ostatni guzik, ale pokoje dla gości już mamy, od kilku lat hodujemy kozy i hucuły, i uczymy się tak współpracować z przyrodą, by móc wykarmić nie tylko zwierzęta. Jednocześnie staramy się zachować zdziczały charakter naszego gospodarstwa. Czujemy, że jest to pożyteczne.

To się już stało: minęło nas tutaj dziesięć lat. Przedstawiamy się w Internecie zapraszając ludzi, którzy nie tylko chcieliby odpocząć, ale i podłączyć się do natchnienia, którego prądy - od początku mamy takie wrażenie - mają przebicia gdzieś tu niedaleko.

(22.04.2009)


Nasz przyjaciel Iwan, który zaopiekował się gospodarstwem (ze wszystkimi końmi, kozami, psami i kotami) podczas naszego zimowego całomiesięcznego wyjazdu w lutym, nakręcił film o swoim (i wszystkich wyżej wymienionych) przeżyciu. Zapraszamy do obejrzenia.

(lato 2015)


Więcej zdjęć

Przytrafiła nam się przyjemność zagoszczenia w zdjęciach Marka Szymańskiego i w opowieści Kasi Mitkiewicz na łamach dwumiesięcznika „Weranda Country” (sierpień i wrzesień 2010r.).

(sierpień 2010)


Podgląd obejścia:

{"module":"wiki\/image\/FlickrGalleryModule","params":{"userName":"uroczysko.net.pl","tags":"Uroczysko K\u0119pa, obej\u015bcie","size":"square","tagMode":"all","sort":"interestingness-desc"}}
O ile nie zaznaczono inaczej, treść tej strony objęta jest licencją Creative Commons Attribution-ShareAlike 3.0 License